Kamień leżał
tam od niepamiętnych czasów i był schronieniem dla niezliczonych pokoleń węży.
Ten mieszkał
pod kamieniem od niedawna. Jeszcze nie oswoił się z miejscem, jeszcze nie
poznał wszystkiego.
Wypełzłszy, rozprostował
sploty swojego wężowego cielska i chłonął ciepło padających na nie promieni
słońca.
Węże, choć
piękne są zimnokrwiste i słońca potrzebują bardziej niż pożywienia.
Po kilku
chwilach krew zaczęła żywiej przepływać przez jego długie ciało i w końcu
dotarła do głowy i oczu.
Gdy je
otwarł, wąż dostrzegł wpatrującą się w niego żabę. Wąż natychmiast poczuł
kłujący w żołądku głód.