Translate

sobota, 10 sierpnia 2013

Wąż i żaba / Snake and Frog


Spod szarego kamienia wypełzł wąż.
Kamień leżał tam od niepamiętnych czasów i był schronieniem dla niezliczonych pokoleń węży.
Ten mieszkał pod kamieniem od niedawna. Jeszcze nie oswoił się z miejscem, jeszcze nie poznał wszystkiego.
Wypełzłszy, rozprostował sploty swojego wężowego cielska i chłonął ciepło padających na nie promieni słońca.
Węże, choć piękne są zimnokrwiste i słońca potrzebują bardziej niż pożywienia.
Po kilku chwilach krew zaczęła żywiej przepływać przez jego długie ciało i w końcu dotarła do głowy i oczu.
Gdy je otwarł, wąż dostrzegł wpatrującą się w niego żabę. Wąż natychmiast poczuł kłujący w żołądku głód.


Mała była jeszcze i zielona. Swoim złotym spojrzeniem przypatrywała się lśniącej skórze węża.
- jaki on piękny!
Nie wiedziała biedaczka, że fascynacja i zauroczenie nie potrwają zbyt długo i z wielbicielki stanie się przekąską obiektu swojego uwielbienia.

Wąż umie hipnotyzować. Wystarczy, że długo patrzy na kogoś i już ten ktoś traci wolę, poddaje się jego wzrokowi i w końcu umiera przeszyty na wskroś sztyletami kłów.

Ale ta żaba była zbyt młoda i naiwna aby wiedzieć czym jest hipnoza. Nawet nie znała tak wyszukanego słowa.  
Uśmiechnęła się do węża.
Ten uśmiech wywołał w nim nieoczekiwaną reakcję. Poczuł coś. Coś innego niż głód, coś innego niż żądzę zaspokojenia instynktu zabijania. Poczuł, że dzieje się z nim coś dziwnego…

Wąż zakochał się w żabie!
Miłość, która tłumi instynkty i zmienia charakter nie potrafi jednego – zastąpić tego co do życia niezbędne. Każde zwierzę musi oddychać, spać, pić i jeść. Wąż, którego natura nie jest wegetariańska, z porządku rzeczy nie daje mu szansy na zastąpienie mięsa szpinakiem, choć i ten jest zielony.
Nie chciał już jeść żaby, chciał ją chronić i podziwiać. Jednakże ssanie w żołądku wzmagało się nieustannie.
Otumaniony mieszaniną miłości i głodu wąż, rzucił się na swój własny ogon i zaczął go pożerać.
Najpierw szybko, później coraz wolniej i wolniej.
Żaba przypatrywała się swoimi złotymi oczami przemianie węża w obwarzanek. Piękny, kolorowy…
Po chwili zastygł nieruchomo, bez oddechu, bez czucia lecz nadal cudowny w barwie i kształcie.

Wezmę go sobie -pomyślała żaba.
Może zamienię się w księżniczkę?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz