Rozłożysty tamaryszek rzucał gęsty cień na głowę Pitagorasa. Wielka to była głowa i dostojna, więc drzewo z szacunkiem chroniło ją i chłodziło.
Mędrzec
odpoczywał po uroczystości swoich setnych urodzin. Jego uczniowie stawili się
poprzedniego dnia niezwykle licznie, reprezentując aż cztery pokolenia. Ach
jakże hucznie fetowano!