Translate

sobota, 21 września 2013

Pitagoras


Rozłożysty tamaryszek rzucał gęsty cień na głowę Pitagorasa. Wielka to była głowa i dostojna, więc drzewo z szacunkiem chroniło ją i chłodziło.
Mędrzec odpoczywał po uroczystości swoich setnych urodzin. Jego uczniowie stawili się poprzedniego dnia niezwykle licznie, reprezentując aż cztery pokolenia. Ach jakże hucznie fetowano!


Tego poranka głowa nieco ciążyła Pitagorasowi i chętnie napiłby się zimnego koziego mleka ale jego troskliwa służąca podała jedynie napar z tymianku i rozmarynu. Wielki filozof sączył więc posłusznie gorzki płyn z glinianej czarki i wpatrywał się tempo w skraj swojej chlamidy. Pomimo dostojeństwa i uznanej pozycji Pitagoras ubierał się dość skromnie, choć trzeba powiedzieć – gustownie. Jego szaty zawsze były śnieżnobiałe, ozdobione dyskretnym, tradycyjnym haftem…

Dzisiejszy ubiór wykończony był na skraju wzorem w kształcie meandra. Linie łamane pod kątem prostym tworzyły kwadraty – mniejsze i większe. Szata ułożyła się tak, że trzy kwadraty połączyły się narożnikami budując swoimi bokami trójkąt…

Wielki matematyk nigdy nie spoczywa, nigdy nie przestaje liczyć i analizować. Więc jak się już domyślacie Pitagoras wymyślił doskonale znane Wam twierdzenie Pitagorasa.

Imprezowanie bywa twórcze.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz