Translate

środa, 28 maja 2014

Jenever - flamandzki zawrót głowy / Jenever - Flemish vertigo



Niderlandy pełne są tulipanów. Wiosną ziemia zakwita tysiącem barw. Kolorami czystymi niczym brzmienie kryształowych dzwonków. Mienią się i skrzą od stóp, aż po horyzont.

Uwielbienie holendrów dla tych kwiatów jest tak ogromne, że Jenevera - swój narodowy trunek podają w kieliszkach w tulipanowym kształcie. Barman wziętą prosto z półki flaszą z gęstawą cieczą, po brzegi wypełnia zmrożone szkło. Delikatny zapach rześkiego jałowca pomieszany z lepką melasą rozpływa się w chłodnym powietrzu. Można go sączyć pomału, smakując każdą kroplę, ale też można wychylić na raz i popić piwem, spłukując zapach lasu goryczą chmielu…

Niebezpieczna to mieszanka, szczególnie w połączeniu z gapieniem się na flamandzkie malarstwo morskie. Ziemia zaczyna kołysać się niczym pokład fregaty, unoszonej żółtą od zachodzącego słońca, sztormową falą, a niebiesko-biało-czerwone bandery wirują, wypełniając swym łopotem całą przestrzeń. Wir wciąga coraz szybciej i coraz głębiej, barwy mieszają się bezładnie i już wiesz, że wszystko skończy się totalnym bólem skołowanej głowy.

Hej, czy jest tu ktoś, kto potrafi nadać kolorom porządek? Rozdzielić je i ułożyć prosto niczym abecadło? Zrozumieć flamandzki krajobraz po nowemu?

Więc jak, Herr Mondrian, może jeszcze jedną kolejkę?
Strzemiennego!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz