Seniora
Kahlo, jest Pani nieprzyzwoicie barwna! A Pani kraj – Meksyk, jest jak Pani -
kolorowy, nieskrępowany i pełen kontrastów.
A jaki ma
być? Czemu miałby być inny, skoro najszlachetniejszy aztecki trunek robią z niebieskiej
agawy? O świcie, zanim nastanie upał, ostrymi maczetami wycinają dostojnym
roślinom serca. Palą je na gorących kamieniach, tłuką pałkami, aż spływa z nich
słodki sok. Z niego powstaje tequila, napój rozgrzewający ludzkie serca.
Ta świeża,
srebrna jak górski strumień wymaga dla okiełznania swej żwawej rześkości soli i
limonki. Ta dojrzała, trzymana przez
trzy gorące lata w dębowych, przesiąkniętych aromatem Burbona beczkach, złota
jak zachód słońca nad Jukatanem jest tak łagodna, że trzeba ją najpierw otulić
orientem cynamonu, a potem spłukać eteryczną pomarańczą.
Gdy minie
dziewięć lat, tequila umiera i nic nie jest w stanie jej wskrzesić. Przechodzi
do innego świata i zostaje jedynie ulotnym wspomnieniem… Czy wolno dać jej aż
tak się zestarzeć?
Na rozległych
polach rosną pomiędzy kolbami złotej kukurydzy i wijącymi się łodygami czarnej
fasoli, ogromne zielone agawy. Z ich serc robi się mezcal, który nigdy,
przenigdy nie stanie się tequilą. Mezcal pali wnętrzności i pasuje tylko do
ostrego chili. Zdarza się, że w tym trunku, na dnie flaszy spoczywa zatopiona
larwa, która zdaje się mówić – kiedyś stanę się motylem i zapłonę tęczą!
Barwy,
czyste kolory…
Chyba idzie
lato?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz