Translate

czwartek, 5 września 2013

Mamuci kieł / Mammoth Tusk




Słabe światło dnia dalekiej północy nie dawało ciepła. Pomimo tego mężczyzna rozebrał się do pasa i kopał szpadlem w  na wpół zamarzniętej ziemi. Umięśniony tors połyskiwał od potu. Spod zmarzliny wyłaniał się ogromny, ponad trzymetrowy cios mamuta.


Zwierzę padło dawno, dawno temu. Tak dawno, że nikt z żyjących nie pamiętał jak wyglądało, nawet najstarsi szamani, przekazujący sobie najtajniejszą wiedzę przez całe pokolenia nie potrafili go opisać.
Witalij widział już wiele odkopanych szkieletów, a raz nawet wydobył zamarzniętą padlinę, przypominała słonia, którego fotografie oglądał w szkolnym podręczniku.

Do jego północnej krainy przybywali czasami ludzie z dalekiego miasta. Mówili o sobie, że są badaczami i naukowcami. Wycinali całe fragmenty z mamucich zwłok i ponownie je zamrażali w ciekłym azocie. Ich ekscytacji każdym kawałeczkiem żywej niegdyś tkanki, Witalij zupełnie nie rozumiał. Mięso miało znaczenie, o ile dało się je zjeść!

Jeszcze chwila wysiłku i ogromny mamuci cios opadł swobodnie na wilgotne podłoże. Nie był zanadto ciężki, ważył około 60 kilogramów. Dla Witalija, ulokowanie go bezpiecznie na pokrywie łazika nie sprawiało najmniejszego problemu. Na dziś wystarczy. Jutro załaduje półciężarówkę i przyczepę dwiema tonami wydobytych w ten sam sposób kłów i ruszy na południe. To był dobry sezon! Odkąd ludzie z ONZ postanowili chronić słonie i zakazali pod ogromnymi karami handlu kością słoniową, Świat, a zwłaszcza Chińczycy pokochali kość mamucią, odkrywając w jej lekkim błękitnym żyłkowaniu, prześwitującym przez żółtawą biel nadzwyczajne piękno.
Za surowiec – mamucie ciosy płacili fortunę. Dwie tony ciosów zebrane przez Witalija mogły zostać kupione za bez mała milion dolarów! Zdolne ręce chińskich artystów i rzemieślników zamienią szarą kość w świetliste cudeńka, ozdoby, biżuterię, inkrustacje, a wtedy stanie się ona bezcenna! Swoją barwą, gładkością, połyskiem i teksturą będzie cieszyć oczy i dotyk wielu następnych ludzkich generacji.

W Witaliju zakiełkowało, podobne uczucie, czy raczej jego początek i nagle dotarło do niego że warto było się trudzić i nadstawiać śmierci karku przez całe zimne, północne lato. Nie z powodu marnego miliona zielonych banknotów ale dla rodzącego się dzięki niemu piękna.

Wciągnął w płuca mroźne już o tej porze dnia powietrze i zaczął śpiewać radosną pieśń, ku chwale duchom zmarłych przed tysiącami lat olbrzymów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz