Translate

niedziela, 22 grudnia 2013

Pora ubrać choinkę \ It's Time to Decorate the Christmas Tree

Mój pra-pra-pradziad, który nazywał się jako i ja Hans Greiner przed wielu laty założył ten warsztat. Naszą szklaną hutę w Lauscha.
Różnie się mojej rodzinie wiodło – raz dobrze, raz słabiej nieco, ale tak źle jak w roku pańskim 1847 nigdy nie bywało!


Głód, nędza i wszędy jeno mnogość wychudzonej dziatwy, która prócz zupy z rzepy do ust nie miała co włożyć. Nieurodzaj okrutny, pchnął chłopstwo do buntów i napaści na dwory nowych panów. Ci w popłochu pouciekali do miast – Berlina, Frankfurtu i innych porzucając swe ziemskie posiadłości.

Trzeba zrozumieć Wam, że mistrz rzemiosła szklanego żyje z tego, co jego ręce wyrobią. A moje wyrabiały piękne szklane oczy. Wypychacze zwierząt z całej Europy kupowali je na potęgę, bo bogaci panowie przyozdabiali swoje pałace i dworki myśliwskie trofeami. Lecz od roku 1846 zamówienia się raptem skończyły. Przez rok cały żywiłem rodzinę ze skromnych oszczędności, z rzadka tylko dla kilku lichych groszy rozpalałem piec do topienia szkła aby wyrobić kilka par oczu dla italskich kupców, ale na niewiele to starczyło.

Boże Narodzenie w roku 1847 było zarazem najnędzniejsze ale i najszczęśliwsze. Choinkę, piękną i zieloną z lasu przyniósłszy w rogu naszej izby jadalnej postawiłem. Dzieciska nasze radowały się na jej widok. Skakały wokół drzewka i śpiewały na chwałę Dzieciątka. I wtedy najmłodsza nasza córka powiedziała:
- tatku, wiem że w domu nie ma orzechów, ni jabłek do ubrania drzewka. Nasza choinka piękna jest ale byłaby jeszcze piękniejsza gdyby na jej gałązkach coś zawiesić. Zrób nam ze szkła owoce i orzechy, a my ozdobimy jodełkę!

Musiał jakiś dobry anioł moją córę natchnąć do tej rady. Zaraz rozpaliłem ogień i z rurki szklanej wydmuchałem girlandy owoców i orzechów. Dzieciska pozawieszały je na gałęziach i od razu drzewko wyglądało pięknie i dostojnie, roziskrzone od szklanych ozdób jak królowa!

Tak oto zrobiłem w głodnym roku pierwszą w świecie bombkę choinkową. Później pomysł mój kupił bogaty fabrykant z Norymbergi i szklane ozdoby trafiły do wszystkich domów.

Od tej pory żyłem, a potem umarłem w dostatku i będąc szczęśliwym człowiekiem. Powód mojej radości i dumy skrzy się dzisiaj także na Waszych bożonarodzeniowych drzewkach.


Wesołych Świąt!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz