Mój
pra-pra-pradziad, który nazywał się jako i ja Hans Greiner przed wielu laty
założył ten warsztat. Naszą szklaną hutę w Lauscha.
Różnie się
mojej rodzinie wiodło – raz dobrze, raz słabiej nieco, ale tak źle jak w roku
pańskim 1847 nigdy nie bywało!
Głód, nędza
i wszędy jeno mnogość wychudzonej dziatwy, która prócz zupy z rzepy do ust nie
miała co włożyć. Nieurodzaj okrutny, pchnął chłopstwo do buntów i napaści na
dwory nowych panów. Ci w popłochu pouciekali do miast – Berlina, Frankfurtu i
innych porzucając swe ziemskie posiadłości.
Trzeba
zrozumieć Wam, że mistrz rzemiosła szklanego żyje z tego, co jego ręce wyrobią.
A moje wyrabiały piękne szklane oczy. Wypychacze zwierząt z całej Europy
kupowali je na potęgę, bo bogaci panowie przyozdabiali swoje pałace i dworki
myśliwskie trofeami. Lecz od roku 1846 zamówienia się raptem skończyły. Przez
rok cały żywiłem rodzinę ze skromnych oszczędności, z rzadka tylko dla kilku
lichych groszy rozpalałem piec do topienia szkła aby wyrobić kilka par oczu dla
italskich kupców, ale na niewiele to starczyło.
Boże
Narodzenie w roku 1847 było zarazem najnędzniejsze ale i najszczęśliwsze.
Choinkę, piękną i zieloną z lasu przyniósłszy w rogu naszej izby jadalnej
postawiłem. Dzieciska nasze radowały się na jej widok. Skakały wokół drzewka i
śpiewały na chwałę Dzieciątka. I wtedy najmłodsza nasza córka powiedziała:
- tatku,
wiem że w domu nie ma orzechów, ni jabłek do ubrania drzewka. Nasza choinka
piękna jest ale byłaby jeszcze piękniejsza gdyby na jej gałązkach coś zawiesić.
Zrób nam ze szkła owoce i orzechy, a my ozdobimy jodełkę!
Musiał jakiś
dobry anioł moją córę natchnąć do tej rady. Zaraz rozpaliłem ogień i z rurki
szklanej wydmuchałem girlandy owoców i orzechów. Dzieciska pozawieszały je na
gałęziach i od razu drzewko wyglądało pięknie i dostojnie, roziskrzone od
szklanych ozdób jak królowa!
Tak oto
zrobiłem w głodnym roku pierwszą w świecie bombkę choinkową. Później pomysł mój
kupił bogaty fabrykant z Norymbergi i szklane ozdoby trafiły do wszystkich
domów.
Od tej pory
żyłem, a potem umarłem w dostatku i będąc szczęśliwym człowiekiem. Powód mojej
radości i dumy skrzy się dzisiaj także na Waszych bożonarodzeniowych drzewkach.
Wesołych
Świąt!
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz