Translate

sobota, 14 grudnia 2013

W bieli / In white

Jak jest zima to musi być zimno.
I biało
Biel jest wyjątkowa, nieskazitelna i czysta, a przecież wiemy, że łączy w sobie wszystkie kolory. Patrząc na zimowe pejzaże Juliana Fałata można zobaczyć całą gamę barw. Ma się wrażenie, jakby artysta wyciskał farby na chybił-trafił, ale nie ma żadnych wątpliwości, że na jego obrazach śnieg jest śniegiem – czasem puszystym, czasem mokrym, niekiedy zmrożonym lub zbitym w grudy. W każdym pociągnięciu pędzla widoczny jest ogromny kunszt i mistrzostwo.


Zima bywa mroźna i okrutna.
Klęska Napoleona nad Berezyną zdarzyła się w listopadzie – niby to jeszcze jesień, ale w roku 1812 mrozy przyszły wcześniej i francuskie wojska nawykłe do innych klimatów, zostały pokonane. Kolorowo odziani żołnierze na tle białego śniegu i stalowej barwy rzeki… Okrutne widowisko, dla malarza batalistycznego musiało być niezwykle inspirujące. Fałat do spółki z Wojciechem Kossakiem namalowali panoramę „Bitwa pod Berezyną”. W końcówce XIX wieku, pokazy takich dzieł były dosyć powszechne i przyciągały tłumy. Coś jak dzisiejszy hit filmowy w wersji 3D. Czysta komercja, choć nie pozbawiona walorów artystycznych. Przedsięwzięcie okazało się niestety klapą finansową. Poetyckie, białe pejzaże Juliana zupełnie nie pasowały do komiksowo malowanych przez Wojciecha żołnierzy. To tak jakby ktoś słuchał Szopena i jadł przy tym chleb ze smalcem. Jedno i drugie sprawia dużo radości ale w parze ze sobą nie idą.
Nic dziwnego, że artyści śmiertelnie się na siebie obrazili.

Zima bywa zaskakująca.
W grudniu 1900 roku podczas uroczystego otwarcia galerii Zachęta, Fałat spoliczkował publicznie  Kossaka. Musiało się to skończyć pojedynkiem!
Panowie spotkali się na Kabatach, jednakże wtedy Julian uznał, że jego były wspólnik nie jest godzien strzału. Kossak natomiast wypalił dwa razy, chybiając celu. Honor został ocalony ale wzajemne pretensje wciąż trwały. Niejako w zemście Kossak pociął wspólne dzieło – „Berezynę” na mniejsze obrazy i skrupulatnie zamalował finezyjne, Julianowe pejzaże.


Długie, zimowe wieczory sprzyjają wygrzebywaniu takich historii.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz