Inti-nan!
Inti-nan! Inti-nan!
Tłum na
wielkim placu Cuzco już się zebrał i skanduje w podniosłym nastroju ku chwale
odradzającego się słońca i na początek nowego roku, nowego cyklu życia.
Będą tak
tańczyć i śpiewać przez dziewięć dni, odprawiając najważniejszą w ciągu roku
nowennę Inti Raymi. Tańczą i skandują, śpiewają i wpadają w trans. Upijają się
chichą – piwem z kukurydzy…
Słońce, Bóg
Inti jest wielki i wspaniały. Daje życie, daje światło, a nade wszystko dał
swojego syna, króla Inków – Sapa Incę i jego świętą siostrę, królewską żonę. Z
łez Inti powstało życiodajne i święte jezioro Titicaca ze świętą wyspą słońca
na której rodzi się kukurydza.
Aby zjednać
sobie boską przychylność i łaskę wznosi się modły i składa ofiary. Krwawe
ofiary!
Niewinne
palenie bawełny i kukurydzy chciwym bogom nie wystarcza. Chcą więcej.
Więc kapłani
przytulając do swego ramienia głowę białej lamy podrzynają jej gardło rytualnym
nożem Tumi.
Krew tryska, zwierzę jest patroszone, a jego wnętrzności rozrzuca się na placu.
Bogom to nie
wystarcza. Chcą więcej. W przeciwnym razie sprowadzą suszę, trzęsienie ziemi
albo wybuch wulkanu. Trzeba dać im dzieci. Czyste, bez skazy, zdrowe i dobrze odżywione.
Wybiera się je spośród rodzin szlachetnie urodzonych i pielęgnuje na Wyspie
Księżyca. Są one dumą swych rodów.
Potem w
orszaku przemierzają Andy, aż na wysokie szczyty. Dzieci pojone piwem, odurzone
koką porzuca się związane. Obok kładą muszle, złote figurki, pióra…
Choć państwo
Inków upadło, choć językiem urzędowym jest hiszpański, a oficjalną religią jest
chrześcijaństwo, to nadal 24 czerwca peruwiańscy Indianie uroczyście witają
nowe słońce, a dziecięce mumie ich przodków strzegą inkaskiego złota do dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz