Translate

niedziela, 9 lutego 2014

dżender po bizantyjsku / the concept of gender in Byzantium



Świat lubi historię o Kopciuszku.
Bo jak inaczej wyjaśnić fascynację Kate i Williamem? Pół wieku temu z równą intensywnością świat przeżywał historię Grace Kelly i księcia Monaco. Poszukajcie w starych szufladach, a być może znajdziecie kieszonkowe lusterko, ze zdjęciem amerykańskiej aktorki na odwrocie.


Zjawisko poślubiania pięknych cór Melpomeny przez monarchów nie jest bynajmniej wynalazkiem współczesnym. Któż powiedział „najpiękniejszym całunem jest cesarska purpura”? Nikt inny jak cesarzowa Teodora, która zanim zasiadła na tronie w 527 roku obok Justyniana Wielkiego, była niezłą ponoć aktorką.
Jako cesarzowa ze szczególną troską i z sukcesem zajmowała się podkreśleniem roli kobiet i ich równouprawnieniem. Istny bizantyjski dżenderyzm! Jakoś nikt jej za to z ambony nie wyklinał, przeciwnie chwalono ją w całym cywilizowanym świecie i  aby pamięć po niej przetrwała na wieki, w najwspanialszym kościele w Rawennie – św. Witalisa, umieszczono wielkich rozmiarów, złocistą mozaikę z jej portretem.

Mozaika, po łacinie zwana opus vermiculatum, czyli dzieło robaka jest wbrew nazwie niezwykle trwała, zachowuje swoje barwy i wyrazistość obrazu przez tysiąclecia, pomimo trzęsień ziemi i wybuchów wulkanu, jak choćby Wezuwiusza…


Cinderella forever!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz