Translate

sobota, 1 lutego 2014

Japońskie wachlarze / Japanese Fans


Japońskie lato jest nieznośnie gorące, wilgotne i pełne wachlarzy. Niczym barwne motyle, trzepoczące skrzydłami unoszą się nad ulicami miast. Błogo…
Kto myśli, że piękny widok jest obrazem sielanki ten myli się okrutnie!


Pod świętą górą Fuji-san, leży w cichej kotlinie starodawne miasto Kofu, a w nim stoi pomnik Takedy Shingena.  Był on wielkim wodzem, dzielnym żołnierzem, a w końcu pobożnym mnichem buddyjskim. Sposób w jaki rządził swoją prowincją dał podstawy do budowy współczesnej Japonii.
Postać na pomniku przedstawia w pełni uzbrojonego samuraja, który dzierży w ręce przedziwne akcesorium. Coś, co wygląda jak rakietka do ping-ponga jest w istocie wachlarzem gunbai. Czy wódz się chłodzi? W gorące dni, pewne tak, lecz ten rodzaj wachlarza jest narzędziem bojowym, którym można odeprzeć atak mieczem, ochronić przed strzałą, a nawet odciąć głowę przeciwnika. Wodzowi służył także jako sygnalizator wydawanych rozkazów. Legenda mówi, że Takeda Shingen uratował w walce swoje życie, będąc wyposażonym jedynie w gunbai.



Japońskie ulice latem, pełne są plastikowych, tandetnych gunbai – paletek na cienkim patyku. Lecz czasem przefrunie ten najpiękniejszy, jedwabny - kami-ogi.
Jakby ktoś pytał, to jego bojowy – samurajski odpowiednik także istnieje. Zwie się tessen, a sztuka walki z jego wykorzystaniem to tessenjitsu…


Nie ma mowy o sielance.
Ach ci Japończycy!


 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz