- mam już tego dość! – krzyknęło ziarnko grochu po spędzeniu kolejnej nocy w łóżku z kolejną księżniczką.
- czym to ja jestem, jakimś królikiem doświadczalnym, świnką
morską? Od tych księżniczek to już mnie cały kiełek boli!
Faktem jest,
że Królowa ostatnimi czasy, niecnie wykorzystywała ziarnko grochu, wpychając je
do łóżka kolejnym kandydatkom na żonę dla swojego jedynego, królewskiego
synalka.
Niejeden
facet pomyśli o ziarnku grochu - farciarz! Problem w tym, że określenie „do
łóżka” niekoniecznie znaczy, że „przy” księżniczce. W tym przypadku, niejaki
Andersen zdecydował, iż będzie ono leżało pod materacem jednym, drugim,
trzecim, pod piernatem, pod siennikiem czyli gdzieś na samym dnie, daleko od
fizycznego kontaktu z księżniczką.
- to się
nazywa prezerwatywa!
Nie wnikajmy
dlaczego ziarnko grochu miało obolały kiełek. Zobaczmy, co wynikło z protestu?
Znajdą się
pewnie tacy, którzy uznają, że sprawiedliwe byłoby aby następnym razem
księżniczka spędziła noc na dnie łóżka, przykryta wszystkim tym, czym zawalano
groszek, a nasz bohater powinien leżeć na samym wierzchu.
Niezdrowa
jest taka sprawiedliwość! Niezdrowa moralnie, a i księżniczki żal.
Królowa
spojrzawszy na okrągłe nasionko, uśmiechnęła się i dała nadwornemu złotnikowi
aby oprawił je w najwyższej próby złoto tworząc medalion, który noszony będzie
na królewskiej piersi.
Ktoś pomyśli
o wyzwoleniu, o szlachetnym sercu władcy i skutecznym buncie uciskanych…
Bzdura!
Prawdą jest to, że ostatniej nocy królowa znalazła właściwą księżniczkę dla
swojego królewicza, a ziarnko grochu chciała zachować na pamiątkę.
- Taka to
była królowa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz