Translate

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Łańcuszki / Chains


W szufladzie, na samym dnie leżało sobie cicho ogniwo łańcucha. Ktoś kiedyś zdjął je, bo łańcuch, którego był częścią okazał się zbyt długi i schował – a nuż się przyda?

Ogniwo ze smutku i tęsknoty za innymi ogniwami pokrywało się śniedzią. Lubiło być razem z nimi, czuć ich dotyk, czuć więź, gdyż taka jest w końcu natura łańcucha. Pojedyncze ogniwo traci sens istnienia, stąd jego smutek i beznadziejna samotność.


Ilekroć ktoś otwierał szufladę w ogniwie budziła się nadzieja – może to po mnie przyszli? Może połączą mnie na powrót z braćmi? Mój łańcuch z pewnością też za mną tęskni i też jest mu smutno...
Ale ludzka dłoń przerzucała poszczególne przedmioty, omijając w swym zamiarze biedne, zaśniedziałe ogniwo.
Łańcuch pobrzękując radośnie miał się dobrze i dawno zapomniał o odłączonej części siebie samego.

Z wolna, ogniwo zaczęło wtapiać się w chaos szuflady, dostrzegło inne nikomu niepotrzebne przedmioty: wygiętą śrubkę, kawałek drutu, zabłąkaną uszczelkę i mnóstwo, mnóstwo innych. Dostrzeżeni towarzysze z każdym dniem stawali mu się bliżsi, z każdym ruchem szuflady,  łączyło się z nimi coraz bardziej, a po wielu tygodniach splątali się wszyscy ze sobą w jednorodną masę. Ogniwo nie tęskniło już za swoim łańcuchem i zapomniało o swoim pierwotnym przeznaczeniu. Szuflada stała się jego domem.



Pewnie nadal tam leży!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz