Takoż stało
się, iż Turczyna wojsko nasze pokonało i w proch rozbiło. Obmywszy się jeno
nieco z pyłu bitewnego, siadam i ten oto list do Wmć Pani piszę. Jako że
podkomendny króla naszego, wojennika najprzedniejszego - Jana z pocztą do
małżonki Jego Królewskiej Mości spod Wiednia zaraz ruszy, tak i ja tuszę, iżby
moje pisanie do Ciebie mój Skarbie najsłodszy przez łaskę królewską dotarło.
Rzeź w polu
okrutna była, a i Turczyn bombardier ogromnych zażywał, tak iż z pałacu
cesarzowego niewiele co pozostać mogło. Król nasz – Jan, fortelu na kształt
rozumu wielkiego, imć pana Zagłoby przedsięwziąwszy, napadł nagle husarią swą zastępy
tureckie i Victorii wielkiej dokazał.
Łupów na
bisurmanach dobyłem sutych, a to pierścionków i zausznic wszelakich, pereł w
sznury ubranych, klejnotów polerowanych różnobarwnych i nielichy mieszek czy
dwa sztuk złota. Substancję naszą to odbuduje i wzmocni, gdyż zamróz od zim
czterech, bożym zrządzeniem majątki nasze pustoszy. Finezji w klejnotach
tureckich nie masz nijakiej i wartość ich jedynie na massie złota i rubinów
polega.
Gusta Twoje
najprzedniejsze Oleńko moja znając, szukałem pośród kramów godnego podarku,
który by im choćby i w połowie dogodził. Wiedeńscy, cesarscy złotnicy, a
najlepsi pośród nich to żydowinowie, cudeńka wyrabiają i łacno za garść rubinów
najpiękniejsze swe wyroby oddać musieli. Tak, że przesyłam Tobie, moja królowo
dwie bransolety z paciorków złotych i szmaragdowych zmyślnie usnute i nadzieję
w Najświętszej Panience Częstochowskiej pokładam, iż nie wzgardzisz nimi i w
smak Twój utrafię. Zwą je z italska barocco, co na „dziwaczna w kształcie
perła” się przekłada. Ja w nich nic dziwacznego, li bo perły nie postrzegam,
jeno zdobność ich nadzwyczajna mnie ujęła.
Raduj się
nimi, Królowo moja i wyczekuj rycerza swego. Serce mi się rwie do moich
słodkości, lecz oczy swe nimi napasę wiosną dopiero…
Z Bogiem
ostawaj!
Andrzej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz